HELLO ROUTER!

Scena 1: (przy drodze) Scena 6: (przy drodze) Scena 11: (w urzędzie celnym)) Scena 17: (w domu Misia)

Scena 1: (przy drodze)

[Milicjanci ustawiają domki z dykty]

Szczupak: Jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze, jeszcze, jesz... Już, już, już, już, już, już!!!

Kapitan milicji: Bacuga, z krzyża, z krzyża!

Bacuga: Tak jest, obywatelu kapitanie!

Kapitan milicji: Popuszczaj linie południową!

Bacuga: Tak jest!

Milicjant II: Szybko, szybko, ustawcie ich tu w kolejce, musi być jakieś życie na osiedlu!

Szczupak: Ja Szczupak, ja Szczupak! Do wszystkich, do wszystkich! Zaciągamy sieć! Można zaczynać!

Scena 6: (przy drodze)

[Milicjant zatrzymuje kierowcę do kontroli]

Kierowca: Wczoraj jechałem tędy, tych domów jeszcze nie było.

Szczupak: Tak mówicie? A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego domu wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był. To wy byście staruszkę przejechali, tak? A to być może wasza matka!!!

Kierowca: Jak ja mogę przejechać matkę na szosie, jak moja matka siedzi z tyłu?

Szczupak (do mikrofonu): Halo, tu brzoza, tu brzoza! Źle cię słyszę! Powtarzam, powiedział, że matka siedzi z tyłu... "Matka siedzi z tyłu!!!" Tak powiedział!!!

Scena 11: (w urzędzie celnym)

[Celnik kontroluje turystę. Każe mu wejść na wagę]

Turysta: Sto piętnaście!

Celnik I: Powinno być sto dziewiętnaście - cztery kilo wam brakuje.

Turysta: Schudłem cztery kilo!

Celnik II: Y, no, słowem przywozicie do kraju, cztery kilogramy obywatela mniej.

Turysta: Taak!

Celnik II: A gdyby tak każdy wracał ze stratą paru kilo, było by nas mniej coraz!

Celnik I: Polaków!

Turysta: To co mam zrobić?

Celnik II: Sześćdziesiąt za każdy brakujący. A wykształcenie macie jakieś?

Turysta: Wyższe

Celnik II: A przepraszam, to po siedemdziesiąt pięć.

[Widać tablicę z napisem: "KAŻDY KILOGRAM OBYWATELA Z WYŻSZYM WYKSZTAŁCENIEM SZCZEGÓLNYM DOBREM NARODU"]

Scena 17: (w domu Misia)

[Misia ze snu wyrywa dzwonek do drzwi. Wchodzi jego była żona Irena wraz z ministrem i tragarzami]

Irena: No! Dzień dobry, Miśku! Wiesz, wpadłam na chwileczkę po, po swoje meble. Słuchaj, mam nadzieję, że ci nie przeszkadzam?

Miś: Nie

Irena: Pozwól, że...

Miś: Napijesz się?

Irena: ... przedstawię ci...

Miś: Napijesz się czegoś?

Irena: Nie, dziękuję...

Tragarz I: A ja, jeśli Pan pozwoly, z przyjemnością!

Irena: Oj! Ostrożnie, Panowie, uważajcie!

Tragarz II: We dwóch nie damy rady.

Miś: Przecież ... jest was trzech...

Irena: Miśku, pozwól jeszcze raz, to jest właśnie Władek.

Miś: Strasznie przepraszam! Najmocniej, strasznie przepraszam! Bardzo proszę! Niechże Pan Minister siada. Bardzo proszę.

Minister: Dajcie spokój z tym ministrem...

Miś: Proszę bardzo!

Minister: ... stare dzieje. Jak ci na imię?

Miś: Rysio! Yyy ...Ryszard...

Minister: Ryszard! Wszystkie Ryśki to porządne chłopy. Szkoda, że musieliście się rozstać. No, ale z drugiej strony...

Irena: Tego Kossaka... tego Kossaka... i tego Buddę.

Miś: Czekaj, czekaj, czekaj, zaraz, zaraz! Jakiego Buddę?

Irena: Władeczku, Kossaka to bym chciała do sypialni, a tego Buddę to do twojego gabinetu.

Miś: Ale czekaj, chwileczkę...

Minister: Bardzo Cię polubiłem chłopie... musisz kiedyś do nas wpaść.

Miś: Tak...

Minister: Tylko zadzwoń przedtem, żebyśmy... byli w domu. A to też ładne!

Miś: Co... No ale... A ty skąd wiedziałaś, że mnie zastaniesz... przecież... wiedziałaś, że wyjeżdżam.

Irena: Przechodziliśmy, po prostu i wpadliśmy.

Miś: Jak to przechodziłaś? Z tragarzami?

Minister: Taa! Przechodziliśmy, z tragarzami. Bardzo Cię polubiłem chłopie.